wtorek, 15 maja 2012
Miało być ciasto urodzinowo powitalne, a wyszedł zakalec. Świetnie.
Piecze się drugie, ale czuję, że będzie drugi zakalec.
Nie umiem piec ciast :( Piekę je rzadko, więc nie mam wprawy. Ale nie umiem no... I demotywuje mnie to, co z nich wychodzi.
piątek, 20 kwietnia 2012
Marzymy o Kresce. Codziennie mam w głowie maleństwo, któremu chcemy dać życie. Zwłaszcza, że niedawno zostałam ciocią, więc te myśli tylko przybrały na intensywności.
Tylko jak? Jak do cholery, kiedy tylko jedno z nas ma stałą umowę o pracę i kiedy nie mamy swojego mieszkania? Z jednej strony uważamy, że nie możemy dać Kresce kupy stresu (oprócz miłości oczywiście!) związanej z warunkami ekonomicznymi. Ale z drugiej? Ileż można czekać? Ileż można planować? Pan Bóg pewnie ma tam na górze niezłą bekę z tego naszego planowania.
I tak się miotamy. Od tego, że zabieramy się do roboty na jesieni mimo wszystko, do tego, że dopiero jak będę miała stałą umowę oraz jak znajdziemy własny kąt.
Czas ucieka...
A Kreska czeka.
czwartek, 19 kwietnia 2012
Dudzio - nie zapomniałaś o czymś? ;)
wtorek, 17 kwietnia 2012
Wiosna :)
Najlepsze miesiące to kwiecień, czerwiec, maj :)
A zaraz po nich lipiec, który zbliża się TAKIMI krokami!
Razem z nami czekają już:
- Jego buty,
- moje buty (czerwone, ha!),
- bielizna,
- suknia (się robi),
- garnitur (się zwęża i skraca tu i ówdzie),
- krawat (na który ja się uparłam),
- zaproszenia (w trakcie rozdawania),
- obrączki (zamówione),
- połowa dokumentów,
- podpisane umowy...
Tylko nie bardzo wiem co zrobić, żeby się nie popłakać w kulminacyjnym momencie, skoro na widok przyszłego męża w przymierzalni ubranego jak do ślubu ciężko mi było powstrzymać łzy.
Oraz, żeby on się nie popłakał, bo i to się może zdarzyć.
Kurde, to już jest tak blisko! Jak to się stało?! Przecież dopiero tu pisałam o Krzywej Wieży... Dopiero! Wczoraj to przecież było!